quinta-feira, 25 de agosto de 2016

Livros




Jak wiadomo mój blog, typowo kosmetycznym nie jest. Jednak mimo wszystko chcę tu zachować jakiś skrawek kobiecych tematów i kącik urodowy czasem się w postach pojawić musi. W związku z moim wyjazdem nad morze i serią postów na ten temat, postanowiłam niejako przełożyć box'y na dalszą przyszłość. Dlatego post, który powinien (zgodnie z pewną regułą) być już dawno, pojawia się dopiero dzisiaj. Aktualnie przebywam w Warszawie i nie mam przy sobie własnego laptopa, ale na całe szczęście zapisałam zdjęcia do nowego postu, aby móc swobodnie dodać go właśnie teraz. Co do pudełek, to dziś poznacie zawartość aż trzech. Dlaczego? A dlatego, że dwa są z lipca, a jedno dodatkowe przyszło do mnie drugi raz, bo w czerwcu otrzymałam rozsypaną zawartość, której w żaden sposób nie byłabym w stanie wam ukazać. Strasznie się cieszę że kontakt z ekipą beglossy jest tak szybki i przynosi efekt. Żeby już nie przedłużać, po prostu przejdę do zdjęć. 

Szczoteczki Foreo jak same pewnie dobrze wiecie są dosyć drogie. Za drogie niestety bym pomimo szczerych chęci skusiła się na taką. Szukałam więc czegoś równie dobrej jakości, aczkolwiek bardziej przystępnego dla mojego portfela. I tak trafiłam na firmę, którą od dawna uwielbiam - Remington i ichReveal FC1000



Zacznę od spraw wizualnych...Niesamowicie podoba mi się ten desing! Biało miętowa rączka, podświetlona głowica... Aż chce się mieć taki gadżet. W zestawie otrzymujemy 3 końcówki do szczoteczki. Masującą, normalną i do skóry delikatnej. Jedno, pełne naładowanie pozwala nam używać jej nawet do 30 razy. Po 20 sekundach minutnik informuje nas, że możemy przejść do kolejnego obszaru twarzy. Posiada guziczek, którym wybrać możemy jedną z trzech intensywności działania. Jest wodoodporna - możemy ją normalnie wyczyścić pod wodą. 



Zestaw szczotki i końcówek do niej dostajemy w białym pokrowcu, wraz z ładowarką. Używanie tego modelu jest dziecinnie proste, a efekty jakie przynosi naprawdę imponujące. I choć przyznam, że czasami z lenistwa jej nie używam, bo nie chce mi się później czyścić głowicy (co wcale nie zajmuje dużo czasu...), to za każdym razem, gdy wracam do regularnego oczyszczania twarzy nią, jestem pod wielkim wrażeniem.